luty,
obuj
dobre buty, bo mroźna i śnieżna zima już od stycznia jest i jeszcze ma być i być... to
tak gwoli przypomnienia, że choć
ostatnimi laty zima w lutym tylko epizodycznie bywa, to w tym jest i to jaka...
Pierwsze
dni lutego z solidnym mrozem. U nas jeszcze nie było tak źle (-18
stopni w nocy), ale na polskim biegunie zimna, Suwalszczyźnie,
termometry odnotowały prawie -30 stopni. Wielki
mróz trzyma, ale ponoć już niedługo przyjdzie ocieplenie.
Ciekawe na jak długo...
|
W
ogródku ciągle leży śnieg. Już nie mogę doczekać
się odwilży. Liczę, że dodatnia temperatura szybko
z nim się upora. Wtedy będzie można wziąć się za porządki
i przy okazji trochę się poruszać.
|
|
A
póki co, ruch zapewniają nam spacery.
Było ciepło i słonecznie aż do połowy lutego.
15
lutego - Jeszcze śnieg nie zdążył się stopić a tu kolejna
dostawa białego puchu... Zima, zima, zima... końca ni ma... ;)
W
dzień ociepliło się (zaledwie -4 stopnie), zapewne w dużej
mierze za sprawą mocno grzejącego lutowego słońca. Pogoda idealna na spacer, mam
nadzieję, że już ostatni w tak zimowej scenerii. Dotarliśmy
do naszej ulubionej ławki nad Wisłą, a tu, niespełna 30 metrów od nas, nad brzegiem Wisły zobaczyliśmy
czaplę siwą. Ku naszemu
zaskoczeniu, nie zwracała na nas większej uwagi. Z
reguły czaple nie pozwalają zbliżyć się do siebie na odległość
mniejszą niż około 150 metrów. Dopiero dzisiaj trafiliśmy na tak mało
płochliwy okaz.
Sporo
czasu przestała nad brzegiem rzeki. Później podfrunęła parę metrów,
zaczęła brodzić w wodzie i chyba nawet polowała na ryby. Była
idealnym modelem. A
po drugiej stronie Wisły jeszcze jedna czapla.
Ale
nie tylko ona... Wyjątkowo dużo było czernic. Widzieliśmy też
kilka gągołów, nurogęsi,
krzyżówek, kormoranów. Niestety bielaczków już nie było. Najprawdopodobniej
odleciały.
Wreszcie
przyleciały łyski zwyczajne. Do tych ptaszków czuję wyjątkową
sympatię. Po raz pierwszy zobaczyłam je nad Wisłą w 2021 roku.
Może nie są urodziwe, ale mnie akurat bardzo się spodobały.
Wcześniej, mówiąc szczerze, niezbyt interesowałam się
ptakami. Owszem, podczas spacerów, gdy braliśmy aparaty, jak się
trafił jakiś ptak, to się mu zrobiło zdjęcie. Ale to były
przypadkowe foty. Wszystko zmieniło się po zobaczeniu łysek. Od
tamtej pory prawie na każdy spacer wybieramy się z myślą, że trafi
nam się ciekawych okaz. Każdego roku w zimie idziemy nad Wisłę w
nadziei, że zobaczymy łyski. I w tym roku się udało.
22
lutego, wreszcie temperatura na plusie i to
w nocy i w dzień. Do południa słońce, po południu deszcz...
do wyboru, do koloru...
|
W
ogródku już niewiele śniegu. Mam nadzieję, że
za dwa, trzy dni już go nie będzie.
Mamy pierwsze zwiastuny wiosny - przebiśniegi.
|
|
|
|