|
i tylko co jakiś
czas kap, kap...
|
|
|
|
Czerwiec
rozpoczął się mało ciekawie. Temperatura poniżej 20-stu
stopni, błękitnego nieba brak i tylko co jakiś czas z niebios
kap, kap... A
w ogródku... Wzrok przyciągają łany niebieskich przetaczników, białe złocienie,
a nawet fioletowe i białe kwiaty szczypiorku.
|
|
|
|
|
|
Z
drugiej strony rabaty inna kompozycja...
|
|
|
...
biało-zielone liście funkii, różowe orliki i białe złocienie. |
|
|
Nieopodal
bardzo
okazale prezentują się irysy...
|
|
...tylko
czy taka deszczowa pogoda wyjdzie im na dobre. Obawiam się, że
bardzo krótko będą cieszyć nas swą urodą. Rosną już kawał
czasu w jednym miejscu i ich kłącza zaczynają wystawać z
ziemi. Będę musiała wreszcie zrobić z nimi porządek. Najodpowiedniejszą porą do przesadzania jest lato.
|
|
|
irysy
|
|
|
|
Przy
sadzeniu fragmenty kłącza powinny leżeć płasko, a po
przykryciu warstwą ziemi jego wyżej położone części z pąkami
liściowymi trochę wystawać nad powierzchnię. Najlepiej
rozwijają się sadzonki składające się z jednego lub dwu młodych
kłączy połączonych ze starszą częścią.
|
|
|
|
W
innych zakątkach ciemnoczerwone i różowe piwonie chwalą się swą urodą
i przyjemnym zapachem. Zeszłego
roku wsadziłam białe, ale teraz nie będą kwitły.
Co prawda pojawiły się pąki, ale szybko uschły... szkoda... może za rok...
|
|
|
|
Na
wschodniej stronie, między dużymi,
starymi drzewami iglastymi, gdzie nawet w słoneczne dni światła
jest jak na lekarstwo, również można znaleźć coś
kwitnącego.
|
|
|
|
Natomiast
od strony południowej na nowej rabacie kwitną dwie nowe roślinki
- lantana i rozwar.
Lantana
pospolita (Lantana
camara) pochodzi z Ameryki Środkowej, gdzie jest rośliną
wieloletnią. W naszych warunkach klimatycznych nie zimuje. Moja
lantana została wsadzona bezpośrednio do gruntu. A czy zabiorę
ją do domu na zimę, hm... wszystko będzie zależało od jej
wyglądu.
|
|
Poza
tym sam fakt, że jest rośliną trującą nie zachęca...
|
|
|
|
Rozwar
wielkokwiatowy (Platycodon grandiflorum) - bylina
rozpowszechniona w Azji Wschodniej, w Chinach, Mandżurii i
Japonii. U nas jest raczej mało
znana.
|
|
Osiąga
wysokość 40-70cm i kwitnie od lipca do sierpnia. Kwiaty
dzwonkowate w kolorze niebiesko-fioletowym, ukazują się
pojedynczo lub po kilka na szczytach pędów. Wyhodowano
również odmiany kwitnące na biało i różowo. Jego korzenie są białe, grube i mięsiste, a łodygi
mocno rozgałęzione, mające niestety skłonność do pokładania
się. Z miejsc zranionych wypływa biały sok. Wymaga
stanowiska nasłonecznionego, gleby dobrej, porowatej, zimą
suchej. Nie ma innych wymagań i może pozostać długo w tym
samym miejscu. Rozmnaża się tylko z nasion. Okazy nieco starsze,
ze względu na grube i twarde korzenie nie dzielą się łatwo,
są również trudne do przesadzania.
|
|
|
rozwar
|
|
|
|
|
Pąki
o oryginalnym kształcie, bardzo rzadko spotykane w
świecie roślinnym, wyglądają jak nadmuchane, małe baloniki. |
|
|
Rozwar
nadaje się do
ogrodów skalnych i na murki kwiatowe. Można go również
posadzić na kobiercu niskich bylin, wówczas jego kwiaty
rozproszone pojedynczo ukażą swoje piękno w całej okazałości.
|
|
Teraz coś dla miłośników robali.
|
|
Po
raz pierwszy na mojej stronce zgrzytnica
zielonkawowłosa (Agapanthia villosoviridescens) -
chrząszcz, rodzina: kózkowate – Cerambycidae, dość sporych rozmiarów około 1,5-2cm, a jak dodamy
do tego "różki" to ze 4cm będzie miała jak nic.
|
|
|
|
Następne
chrząszcze, tym razem z rodziny: ryjkowcowatych –
Curculionidae i pędrusiowatych.
|
|
|
|
|
|
naliściak
|
...
|
naliściak
zielony
|
|
|
Większość
tych chrząszczy nie szczególnie daje się we znaki naszym roślinkom,
może z wyjątkiem malutkiego, liczącego sobie niespełna 2mm
(rodzina pędrusiowate - Apionidae albo ryjkowcowate). Ów
osobnik (zdjęcia poniżej) grasuje głównie na
malwach.
|
|
|
|
Ale
żeby nie wyglądało na to, że tylko szkodniki w ogródku mamy,
oto wytrawny myśliwy - pasikonik zielony - jego menu to mniejsze
owady, a do popicia trochę wody z kropli porannej rosy.
|
|
|
|
W
majowych aktualnościach zamieściłam zdjęcie chrząszcza
czarnego podrzuta myszatego. Udało mi zrobić fotkę
ciemnobrązowemu.
|
|
|
|
podrzut
myszaty
|
|
Ten
zwierzak, to dopiero potrafi pozować. |
|
|
I
jeszcze kilka barwnych okazów z naszej ogródkowej menażerii - głównie
muchówki.
|
|
|
|
|
|
...
|
cuchna
nawozowa
|
złotolitka ognista
|
...
|
|
|
Jest
też przedstawiciel błonkówek
- drobny,
barwny o metalicznym połysku owad -
złotolitka ognista.
|
|
Należy do rodziny pasożytniczych
owadów z rzędu błonkówek, rodzina złotolitkowate. Samice składają jaja do
gniazd pszczół i os, a wylęgłe z nich larwy zjadają
zapasy pokarmu gospodarza, a także jego larwy.
|
|
|
|
złotolitka ognista
|
|
|
|
6
czerwca - wreszcie pierwszy dzień bez kropli deszczu, temperatura
dużo powyżej 20-stu stopni, na niebie nieskazitelny błękit...
|
|
|
|
... czego więcej chcieć od Pani Aury...
|
|
Pierwsza
dekada miesiąca - słupek rtęci systematycznie, z dnia na dzień
wędruje w górę. Teraz przekracza 30-sty stopień - lato jak się
patrzy.
|
|
A
w naszej oazie spokoju, tuż przy piwonii na dobre rozdzwoniły się białe, różowe
i fioletowe campanule.
|
|
|
|
12 czerwca - gwałtowne załamanie
pogody. Przez miasto przeszła ogromna nawałnica. W Sandomierzu
spadł grad wielkości trudnej do wyobrażenia. A efekt, to połamane
drzewa, wybite szyby w domach, samochodach, uszkodzone budynki,
karoserie samochodów. Biedny ten nasz Sandomierz, dolny zalany wodą, górny
zniszczony gradem.
|
|
Nic nie zapowiadało tak
drastycznego załamania
pogody. Dzień zaczął się bardzo przyjemnie - czyste niebo,
delikatny zefirek - jednym słowem
atmosfera letniej sielanki.
Na
teren naszej posesji spadły bryły lodu wielkości porównywalnej
do kurzych jaj. Nas tego dnia akurat nie było w Sandomierzu,
ale z relacji znajomej, będącej w tym czasie w naszym domu
dowiedzieliśmy się jak to wszystko wyglądało.
|
|
Godzina koło 19-stej, nagle zrobiło się ciemno, wkrótce
zaczęło się.
Z nieba niczym kamienie spadały duże bryły
lodu. Znajoma z przerażeniem patrzyła jak z ogromną siłą
uderzają w okna. Uczucie to
dodatkowo potęgował huk grzmocących brył lodu w okna, ściany,
dach. Wszystko trwało z 15
minut. Na szczęście szyby wytrzymały. Natomiast ściana
zachodnia domu i ogródek znacznie gorzej zniosły to
bombardowanie.
|
|
|
grad
|
|
|
|
A po nocy przychodzi
dzień, a po burzy spokój...
|
|
|
Następnego
dnia, co prawda zrobiło się nieco chłodniej, ale wrócił
nieskazitelny błękit nieba, spokój - zupełnie jakby nic
się nie działo, tylko poszarpany parasol przypominał o
ostatnim wydarzeniu.
Teraz nawet pod parasolem będę mogła podziwiać wspaniałe
letnie niebo, he, he... |
|
|
19
czerwca - ochłodziło się i znowu pada. Tym razem to tylko
deszcz, choć i on - jak się ostatnio bardzo dotkliwie przekonaliśmy,
może być groźny. Nie ma co, długo nie cieszyłam się letnią pogodą.
Po ostatnich wybrykach Matki Natury miałam huk roboty w ogródku. Teraz,
gdy wreszcie udało mi się
ogarnąć to wszystko, gdy mogłam pozwolić sobie na w pełni zasłużony
odpoczynek, pogoda znowu zrobiła niezbyt miłą niespodziankę.
|
|
Ostatnia
dekada czerwca w pełni, czego nie możemy powiedzieć o lecie.
Jest co prawda od kilku dni to kalendarzowe, ale na dworze jeszcze wiosennie. Nie ma
cieplutkich, pachnących
jaśminem upojnych nocy, tak charakterystycznych dla tego miesiąca. Niestety,
temperatura nocą spada poniżej 10-ciu stopni. W dzień też
bez rewelacji. Na szczęści z każdym dniem robi się coraz, cieplej. Miejmy nadzieję, że ta tendencja utrzyma się i wkrótce będziemy cieszyć się pięknym, upalnym latem.
|
|
W
ogródku wśród kwiatów nie ma już
dominującej barwy, teraz jest po prostu kolorowo.
|
|
|
|
A
co u naszych milusińskich... Pasikonik
zielony nawet sporo podrósł. Parę dni temu widziałam go
wygrzewającego się na liściu kosoćca. Jest już ze dwa razy większy.
|
|
|
|
Kwiat
dzwonka szerokolistnego upatrzył sobie malutki ryjkowiec -
prawda,
że sympatycznie wygląda. Zupełnie jakby chciał powiedzieć
- ten kwiat, to wszystko moje...
|
|
Obserwowałam
go dłuższą chwilę. Zachowywał się bardzo pociesznie -
to przechadzał się po kwiatku, to zatrzymywał, żeby pogrzać się na słonku, to
znów rozsiadał wygodnie i
dobrą chwilę czyścił swój długaśny ryjek. Od razu widać było, że ten kwiat, to jego
"domek".
I jak tu pryskać roślinki ...
|
|
|
|
ryjkowiec
|
|
|
|
A
propos pryskania... wreszcie natrafiłam - wbrew pozorom - na dość
rzadko spotykany okaz - komara samca. Ze względu na duże podobieństwo
do koziułki warzywnej (Tipula oleracea) często jest z nią
mylony. Mnie również przydarzyła się taka pomyłka - w
grudniowych aktualnościach zeszłego roku umieściłam zdjęcia
owada z rodziny koziułkowatych z przekonaniem, że to komar. A
wracając do koziułki warzywnej, jest ona dużo większa od
komara i zupełnie
nieszkodliwa dla ludzi.
|
|
|
|
Samce
komarów żywią się
wyłącznie nektarem z
kwiatów, nigdy krwią. Bardzo często żerują na wodnych roślinach i może
dlatego widok takiego osobnika w naszym ogródku należy do rzadkości.
Mają piórkowate czułki, które - podobnie jak u ciem
samców, służą do lokalizacji samic, tyle że w przypadku ciem
ich pierzaste czułki wykrywają feromony - substancje chemiczne,
wysyłane przez samice. Natomiast komar samiec za pomocą swoich wychwytuje wibracje bzyczącej samicy. Na zdjęciu poniżej samiec
wyposażony w owe strojne czułki, posilający się
nektarem.
|
|
|
|
komar
samiec
|
|
Na
wrotyczu maruna, jak gdyby nigdy nic chłepcze nektar
komar samiec. Oj,
gdyby to biedaczysko wiedziało, jak mało czasu ma przed sobą... że zaraz po kopulacji dokona żywota... |
|
|
Hm... niekiedy brak wiedzy jest dużo lepszy niż jej
posiadanie....
|
|
|
|
|