|
Rok 2009
|
Aktualności
|
to już grudzień...
|
Grudzień jest, a zimy ani śladu. Wkoło
jesień i
jak na razie nic nie zapowiada zmian. W zasadzie nie ma co się
dziwić, już od dobrych kilku lat miesiąc ten, kojarzący się z zimą jest
bardziej jesienny niż zimowy - czyżby globalne
ocieplenie...
Czy
w ogóle jest coś takiego jak globalne ocieplenie i na dodatek
czy jest ono dziełem człowieka. Owszem, zrobiło się cieplej,
ale czy aby na pewno z powodu naszej działalności. Gdy prześledzimy
klimat Ziemi na przestrzeni - bagatela - 4 - 4,5 miliarda
lat, widzimy jego ciągłe, długotrwałe zmiany. Klimat
również podlegał mniejszym wahaniom w znacznie krótszej skali czasu
z
regularnymi cyklami. Były okresy ocieplenia się klimatu, ale też bardzo chłodne, sprzyjające rozwojowi lodowców. Obecnie znajdujemy się w okresie międzylodowcowym. Ostatnia mała
epoka lodowcowa zakończyła się w połowie XIX wieku. Od tamtego
czasu temperatura systematycznie rośnie. Ta tendencja wzrostowa będzie
utrzymywać się aż do kolejnego ochłodzenia.
I
co tu dużo mówić - klimat - czy tego chcemy czy nie i tak będzie
się ocieplał, natomiast my - mali, wielcy ludzie nie mamy
wpływu na to. Możemy jedynie cieszyć się, a przynajmniej tacy
jak ja - ciepłolubni, że przyszło nam żyć akurat w tak
łaskawym dla nas okresie klimatycznym Matki Ziemi. A
w ogródku ... Większych
zmian nie widać. Po uprzątnięciu liści zrobiło się jeszcze
bardziej zielono. W niektórych miejscach trawa tak urosła, że
kwalifikuje się do koszenia. Tylko jak o tej porze wyjść z
kosiarką... aż
trudno uwierzyć, że to grudzień.
|
|
|
|
Forsycja,
dereń, berberys i szczodrzeniec już bez liści, jedynie na wierzbie
trochę zostało. Wśród wszechobecnej zieleni coraz mniej
kolorowych akcentów. Jednym z nich są czerwone gałęzie derenia.
|
|
|
|
|
ciemiernik biały
|
|
Jest
też wiosenny akcent. To ciemiernik,
zachęcony ładną pogodą postanowił jeszcze raz zakwitnąć w tym
roku. Ciekawe, czy uda mu się ta sztuka
przed zimowymi mrozami. W końcu... hm... grudzień mamy.
|
|
|
Są
też czerwone owoce berberysu i pomarańczowe nagietki.
|
|
|
|
W
różnych miejscach ogródka rosną się miniaturowych rozmiarów
grzybki. Te akurat
upodobały sobie towarzystwo mchu porastającego kamienie
piaskowca. Grudniowe światło, choć dość oszczędne w swej
mocy, potrafi wyczarować niepowtarzalne barwy.
|
|
|
|
A
gdy zmieniają się warunki oświetleniowe, wszystko wygląda
inaczej...
|
|
|
|
...
zwłaszcza, gdy w pobliżu grzybków położymy listek brzozy, na
którym wygrzewa się pluskwiak - puklica rudnica.
|
|
Jeszcze kilku amatorów słonecznych promieni, nawiasem mówiąc
stałych bywalców naszego ogródka... stałych, ale nie koniecznie znanych.
|
|
Wśród nich dużą grupę stanowią
pluskwiaki. Większość z nich żywi się głównie
wysysanym sokiem roślin. Ale są też i drapieżniki, do
których zalicza się zażartka drzewna (Himacerus
apterus). Ten
drapieżny owad poluje głównie na larwy innych owadów.
|
|
| zażartka drzewna |
|
|
|
|
|
mściel
natrawny
|
|
Mściel natrawny (Stenodema laevigatum) - pluskwiak z
rodziny tasznikowatych - największej rodziny pluskwiaków różnoskrzydłych,
liczącej około 10 tys. gatunków o długości 3-12mm [wikipedia.org].
Ponieważ większość z tej rodziny, to owady żywiące się
sokami roślin, a tylko część jest pasożytami, podejrzewam, że
mściel natrawny będzie gustował w sokach.
|
|
|
Najliczniejsza grupa pluskwiaków
naszego ogródka i chyba wszystkim doskonale znana to kowale
bezskrzydłe.
|
|
|
|
kowal bezskrzydły |
|
|
|
Ku
mojemu zaskoczeniu w ogródku zauważyłam jeszcze sporo
komarów. Owady te zdecydowanie kojarzą mi się z latem, a ich widok w grudniu
... właściwie co one jedzą...
|
|
Długo
nie mogłam ich zidentyfikować, dopiero na zdjęciu. Fotki, niestety nie za dobre. Komary są bardzo płochliwe, zwłaszcza teraz i mówiąc
szczerze tylko dwa razy udało mi się podejść do siedzącego
owada, a raczej to on przyleciał do mnie akurat w odpowiednim
momencie.
|
|
|
|
|
|
Przy
niskiej temperaturze zziębnięte zwierzaki takie skulone, zupełnie
bez życia, ani w głowie im latanie. To
chyba już ostatnia fotka jesiennej muszki.
|
|
|
|
mucha
|
|
|
|
Jutro
podobno zmiana pogody - ma padać śnieg... jednym słowem - zima... a
ja... jeszcze nie zabezpieczyłam różanecznika i magnolii...
|
|
13
grudnia - z zimy mamy głównie spadek temperatury do około -5-ciu, a śnieg,
hm... w powietrzu widać pojedyncze płatki.
|
|
|
|
Pod
wieczór sypnęło więcej, ale też bez szaleństw - co zresztą
widać powyżej.
|
|
To na razie wszystko w temacie zima.
|
|
|
|
17
grudnia - ach
ta zima, na początku taka niezdecydowana, a teraz - niczym
lokomotywa Tuwima - rozpędza się na dobre.
|
|
|
Najpierw powoli, jak żółw ociężale, ruszyła przez kraj nasz
cały ospale - to płatek drobny leniwie przeleci, to znów
temperatura co nieco w dół zleci.
Teraz biegu przyspiesza i gna
coraz prędzej - i śniegiem zamiecie i mrozem
na szybie namaże kwiecie.
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas ... czas Bożego
Narodzenia....
|
|
|
...I
oby te Święta były nie tylko białe, ale niosły ze sobą
radość, spokój, szczęście,
a nadchodzący 2010 Rok spełnienie wszystkich planów,
pragnień, marzeń...
|
|
|
|
26
grudnia - i tyle pozostało z przedświątecznego
śniegu... a miało być tak biało...
|
|
|
Dwa
dni później - wróciła zima... ciekawe na jak długo tym razem.
Do końca roku pozostało jeszcze trzy dni i - jak uczy doświadczenie
- wszystko może się zdarzyć...
Póki
co mamy piękną, śnieżną zimę z temperaturą bliską zera, słabym
wiatrem.
|
|
|
|
Mówiąc
szczerze nie miałabym nic przeciwko temu, żeby taka pogoda utrzymała
się aż do wiosny... chociaż... hm... może jeszcze trochę słońca
by się zdało ...
|
do siego
roku
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|