O ogródku Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

 

Archiwum aktualności
 2006 r.
 

Rok 2007


Styczeń
Luty
Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec
Sierpień
Wrzesień
Październik
Listopad
Grudzień


A
ktualności


 

pogoda pod psem...


Początek września - pada deszcz, temperatura 12°C. Na niebie gruba warstwa chmur. Wygląda na to, że popada dłużej. 


O tym, co nam aura obecnie zgotowała  mówi się: pogoda pod psem, ale dlaczego  nie wiem, bo w końcu co te biedne psy mają wspólnego z paskudną pogodą. 

Do ogródka nie ma co wychodzić. Zostaje jedynie oglądanie zdjęć. W tej chwili wyszukuję zdjęcia moich ulubionych robali - pluskwiaków. Dlaczego je lubię - są świetnymi modelami. Mimo, że mają skrzydełka nie uciekają na mój widok, no może znaczna większość. Jak im się znudzi moja osoba, bez pardonu odwracają się  tyłem  do mnie. Tym niegrzecznym zachowaniem  wcale się nie zrażam, dalej robię swoje. Może właśnie dlatego mam tak dużo różnych ujęć. Niedługo zamieszczę w galerii zdjęcia tych uroczych zwierzaczków. Myślę, że znajdzie się kilka zupełnie niezłych fotek.  Oto kilka z nich.

plusknia jagodziak odorek jednobarwek strojnica baldaszkówka

Mija pierwsza dekada września, a pogoda - bez większych zmian - pada, zimno, nawet którejś nocy solidnie grzmiało. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki tym deszczom trawa wzmocniła się, języczka pomarańczowa również odzyskała wspaniały wygląd. W tym okresie również poprzesadzaliśmy kilka iglaków. Mam nadzieję, że przyjmą się bez problemów. W sobotę aura zrobiła niespodziankę. Poranek przywitał nas przepięknym, błękitnym niebem. Słoneczko na krótko pojawiło się również  w niedzielę. Skorzystałam z okazji i wyszłam do ogródka porobić trochę fotek. Już na tarasie przyłapałam dwie muchy in flagranti. 

Taka scenka z życia tych owadów, to dla mnie wielka gratka. Z marszu wzięłam się  do robienia zdjęć. Światełko momentami było niezłe, więc i fotki wyszły całkiem, całkiem. A zresztą oceńcie sami.

muchy

Gdy modele odleciały poszłam do ogródka w nadziei, że trafi mi się jeszcze jakiś smakowity kąsek do sfotografowania. Po deszczach i chłodach ostatnich dni każdy owad próbował ogrzać się w promieniach wyglądającego zza chmur słońca. A ponieważ w dalszym ciągu na dworze panował chłód i wilgoć, robaczki były ospałe, ociężałe. Siedziały nieruchomo, grzejąc swoje plecki, skrzydełka i nawet im na myśl nie przyszło uciekać przed obiektywem, marnując przy tym dopiero co zdobytą energię. Mogłam bez trudu zrobić zdjęcia jakże ruchliwym konikom polnym. 

W promieniach wrześniowego słońca wygrzewały się koniki polne przystrojone kropelkami porannej rosy.

konik polny

W ich pobliżu siedziały jedne z mniejszych pluskwiaków zamieszkujących nasz ogródek - tasznik łąkowy.

tasznik łąkowy

Nie zabrakło także przedstawiciela prawie najliczniejszej grupy występujących u nas pluskwiaków  - kowali bezskrzydłych.  A dlaczego prawie, bo mimo, że jest ich bardzo dużo, w ilości prym wiodą niestety mszyce. Te ostatnie, to jedyne pluskwiaki w naszym ogródku wyrządzające widoczne szkody. 

kowal bezskrzydły

Jak widać ten pluswiaczek chętnie wypije sok z łodygi rośliny, ale i nie pogardzi zawartością nasionka. Na pierwszym zdjęciu widać dość wyraźnie kłująco-ssący narząd gębowy, za pomocą którego kowal bezskrzydły wysysa sok.

W innej części ogródka byłam świadkiem bardzo zabawnych scenek. Otóż na liściu dalii siedział pluskwiaczek - barczyniec owocowy, a dookoła niego cisza, spokój, w pobliżu żywej duszy i mnóstwo słonecznego ciepełka grzejącego jego ciałko. Jednak ten błogi spokój  wkrótce został  zakłócony. Na liść, na którym siedział pluskwiak zaczął gramolić się mały muchopodobny robaczek. Gdy znalazł się na jego powierzchni, skierował się prosto w stronę pluskwiaka. Bez zastanowienia wszedł na niego. Pluskwiak zaniepokojony obecnością intruza, poruszył się niecierpliwie. Ów intruz niewzruszony siedział dalej na nim. Ten spryciarz zafundował sobie obustronne grzanie - od słoneczka skrzydełka, a brzuszek od nagrzanego już pluskwiaka. Posiedział tak trochę, pogrzał się i odleciał. 

barczyniec owocowy i ...

Uspokojony  pluskwiak dalej wygrzewał się na swoim liściu. I znowu ten błogi stan nie trwał zbyt długo. Jego sielski spokoju tym razem zburzyła  biedronka. Ona również postanowiła posiedzieć i pogrzać się na tym samym liściu. Najpierw trochę pochodziła po nim, nawet przycupnęła tuż przy pluskwiaku. Nie trwało to zbyt długo, widać nie był on dobrym kompanem dla biedronki.

biedronka siedmiokropka i barczyniec owocowy

 Pokręciła się jeszcze trochę po liściu, poczym zajęła się higieną swoich czułek.

Po czułkach przyszedł czas na gimnastykę skrzydełek.  Robiła to na tyle wolno, że mogłam ją w tym czasie sfotografować. W końcu i ona odleciała ...

biedronka siedmiokropka

barczyniec owocowy

... a pluskwiak siedział  i dalej wygrzewał swoje już niemłode ciałko.

Dzisiaj udało mi się również zrobić zdjęcie bielinkowi, który także poczuł słoneczko i  opuścił swoją "tujową" kryjówkę. 

bielinek

Nie ma co, dzisiejszy dzień obfitował w bardzo fajne ujęcia, oczywiście z owadami w roli głównej.


Druga dekada września. Pogoda  poprawiła się zdecydowanie. Jest znacznie więcej słońca, choć pochmurnego nieba, porywistych wiatrów i deszczy też nie brakuje - ale generalnie nie jest źle. Czas ruszyć do ogródka. Właśnie poprosiłam męża o zrobienie zdjęć kwiatów, bo sama coś ostatnio nie mam serca do tego. Gdy wychodzę z tym zamiarem, zawsze napatoczy mi się jakiś robak i ... wiadomo jak to się kończy. Dobrze, że mój mąż lubi robić zdjęcia także roślinkom, bo pewnie stronka musiałaby zmienić swą nazwę na np. "Moje robaki" albo "Robale mojego ogródka" z wielkim pluskwiakiem w logo

A oto jeszcze cieplutkie zdjęcia autorstwa męża.

słonecznik aksamitka
aksamitka rozchodnik kwiecisty  nagietek eukomis cynia
uczep cynia aksamitka języczka pomarańczowa
aster floksy stokrotka rozchodnik okazały aster nowoangielski

Kwitną jeszcze: rudbiekie, żurawka, bratki, Heliopsis słonecznikowy. W ogródku widziałam także - co prawda pojedyncze - ale za to wiosenne kwiatuszki: floksy szydlaste, rozchodniki kwieciste, bergenia, barwinek pospolity, dzwonek wielkokwiatowy, dereń, tawuła. 

floksy szydlaste dereń barwinek pospolity dzwonek wielkokwiatowy tawuła 

Miło popatrzeć na te wiosenne kwiaty, to tak, jakby u progu jesieni jeszcze na chwilę zagościła wiosna . Już zaczynam tęsknić za nią, za budzącą się przyrodą, za śpiewem ptaków, za pachnącymi jabłoniami, za tulipanami ... 


Pierwszy dzień jesieni - jest pięknie - cieplutko, bezchmurne niebo, temperatura powyżej 15°C, wieje lekki wiaterek. Nawet przez chwilę słyszałam śpiew ptaków. A ja, przykładem wszystkich robaczków, tego dnia również wygrzewałam się na słoneczku. Robiłam też zdjęcia ogródka, choć dzisiejsze ostre światło nie było zbyt łaskawe dla nich. Ale w końcu pierwszy dzień jesieni jest tylko jeden w roku, więc nie było wyjścia.

widok na stronę wschodnią na północną  na stronę zachodnią

Generalnie jest zielono ... tylko gdzieniegdzie widać różnokolorowe astry, żółte uczepy, języczkę pomarańczową,  różową żurawkę, floksy, białe, żółte dalie,  

cynie, białe, różowe, czerwone kosmosy, żółto-brązowe rudbekie, aksamitki,  nagietki, czarnuszki. 

strona poł.-zachodnia

 strona zachodnia

 strona wschodnia

W naszym ogródku jeszcze nie widać jesieni, ciągle panuje lato z wiosennymi akcentami  (kwitną floksy szydlaste, bergenia, tawuła), ale po sąsiedzku, za tujowym żywopłotem, już żółkną liście lip. 

    

Wszystkie informacje znajdujące się na stronce w znacznej części to moje własne spostrzeżenia, doświadczenia moich znajomych, a także osób, od których kupuję rośliny, to także wiadomości wyczytane z czasopism i książek. Dużo nazw roślin i zwierząt znam  dzięki  Internetowi, ale - no właśnie, zdarzają mi się wpadki, takie jak w przypadku pasikonika. We wcześniejszych aktualnościach zamieściłam jego zdjęcia  i mylnie nazwałam go szarańczą. No cóż - tę informację znalazłam w Internecie. Wygląda na to, że jest to pasikonik, ale mam wątpliwości co do dalszej części jego nazwy, bo oglądałam zdjęcia dwóch pasikoników : zielonego i śpiewającego, oba pasują do mojego.  Mam nadzieję, że obecna nazwa (choć w części) tego zielonego zwierzaka jest prawidłowa.  Z wykształcenia jestem inżynierem, a ogród, rośliny - to jest to, co bardzo lubię, a robienie fotek, szczególnie owadów, ostatnio stało się moje wielką pasją. 

To tak gwoli wytłumaczenia się z tej i pewnie jeszcze niejednej pomyłki.

   
O ogródku Aktualności Album Galeria  Księga Gości Kontakt

Powrót na stronę główną

Copyright H&W Krupińscy
Wszelkie prawa zastrzeżone