|
... kwiaty kwitną, owoce dojrzewają, a
owady...
|
Trzecia
dekada sierpnia - teraz to chyba nikt nie może narzekać na
pogodę. Jest ciepło,
nawet bardzo ciepło (20.08., godz. 17:00 - temperatura 24°C w
cieniu), od czasu do czasu popada, to znowu powieje ciepły
wiaterek. Wszystko rośnie
jak na drożdżach, kwiaty kwitną, owoce dojrzewają, a owady: ważki polują
na drobne owady, biedronki objadają się mszycami, bąki i pszczoły zbierają
nektar.
Ogrodnicy też nie próżnują. |
|
|
|
Dosyć
długo przyglądałam się ważce, obserwowałam jej sposób
polowania. |
|
|
|
|
ważka |
|
Ważki mają swoje ulubione miejsca. Najchętniej
siadają na przyschniętych liściach
czy kwiatach, gałązkach. Gdy znajdą takie miejsce stosunkowo
długo na nim siedzą zupełnie nieruchomo, wypatrując swój przyszły
"posiłek". Wtedy można robić im zdjęcia do woli, nawet z
odległości kilku centymetrów, one są niewzruszone, całkowicie
ignorują intruza (czyli nas). Ale gdy zobaczą ofiarę, błyskawicznie
podrywają się do lotu, po czym już za chwilę wracają na to samo
miejsce ze zdobyczą w pyszczku.
|
|
Żeby sprawdzić, czy faktycznie ważka wróci w
to samo miejsce, zrobiliśmy z mężem drobną "podmiankę".
|
|
|
ważka
|
|
W miejscu gałązki,
do której wielokrotnie przylatywała ważka, znalazł się mój palec. Nie
czekaliśmy długo. Już po chwili wylądowała na nim. Miło
było patrzeć jak przylatuje i siada, niestety do czasu. Za którymś
razem przyleciała, ale - nie sama (fotografia powyżej). A to już
nie był zbyt miły widok. 
|
|
Jedno
mnie zastanawia - skąd u nas tyle ważek. O ile sobie
przypominam nie mamy żadnego zbiornika wodnego. Najbliższy
znajduje się w odległości 300m - to basen i na dodatek kryty.
Ale tak na serio - ten gatunek ważek różnoskrzydłych można
spotkać w dość dużej odległości od zbiorników
wodnych.
|
|
|
|
| ważki
odwiedzające nasz ogródek |
|
|
Bąki - widać, że ze swoją
posturą nie mają lekkiego życia. Jakże trudno jest się wcisnąć
takiemu grubaskowi do środka lwiej paszczy i przy tym nieźle
ubrudzić. Ale zawsze po pracy w
tak uciążliwych warunkach można odpocząć na miękkim
liściu czyśćca wełnistego i przy okazji troszeczkę się oczyścić.
|
|
|
|
Biedronki,
te to mają w naszym ogródku duże pole do działania. Mszyc jest
ci u nas pod dostatkiem. |
 |
|
biedronka |
|
Biedroneczka, takie maleństwo
siedzi
sobie na dużym liściu i się zastanawia: czy
skoczyć na krzak róży, a może by tak zobaczyć co słychać
na śliwie, a może ...
|
|
Sierpień
to miesiąc bardzo pracochłonny dla posiadaczy ogródków
takich jak mój. Wiele kwiatów przekwita, trzeba je usuwać. Jeżeli
są to małe roślinki - nie ma problemy, kłopot zaczyna się,
gdy w grę wchodzą te duże, na przykład malwy (mam mało miejsca w
pojemnikach na śmiecie). Co roku o tej
porze, gdy trzeba "upchać" je w pojemniku obiecuję sobie, że to już ostatni
rok tej "męki". Później przychodzi kolejna wiosna i
... znowu są, rosną, kwitną ... 
|
|
W
sierpniu, gdy aura pozwoli, rozsadzam byliny - a ostatnio są ku temu warunki. Poza tym po raz ostatni w tym
roku przycinam jałowce.
|
|
|
jałowce
|
|
Jałowce przed i tuż po postrzyżynach.
|
|
|
jałowce
|
|
|
I jeszcze trawa - po ostatnich
deszczach bardzo ładnie wygląda, wzmocniła się i
zdecydowanie szybciej rośnie - w związku z tym kosimy ją
trochę częściej. |
|
|
|
|
widok na stronę
wschodnią
|
widok od strony
zachodniej
|
widok od strony
południowej
|
|
|
Szkoda
tylko, że krety starają się jak mogą zrobić, mówiąc
brzydko, demolkę w ogródku, ale ja też nie pozostaję im dłużna.
Wpadłam na nową, bezkrwawą metodę walki z nimi, a raczej na
sposób uprzykrzania im życia. Ciekawe kto pierwszy
zrezygnuje.
Jak już jestem przy faunie mojego ogródka, to
muszę się pochwalić - jest u nas bardzo pożyteczne zwierzątko,
mile widziany towarzysz wszystkich ogrodników - jeż. Nie
niszczy (prawie) roślin, żywi się chrząszczami, robakami, ślimakami,
małymi ssakami (szkoda, że krety są takie duże), czasem je
przejrzałe owoce leżące na ziemi. A propos - jeż nigdy nie
transportuje jabłek nabitych na kolce.
Podobno pozwala się dość łatwo oswoić. Nasz jest płochliwy,
a my staramy się nie być nachalni wobec niego. Cieszy nas sama
jego obecność. Miło jest posłuchać jeżowego tuptanie
wieczorem pod oknami. Niestety nie mam ani jednego zdjęcia
naszego kolczastego sprzymierzeńca. Miesiąc
ten jest też bardzo dobrym okresem do sadzenia iglaków.
|
|
|
|
A
jak wygląda ogródek? ... co teraz kwitnie? |
|
|
|
Kwitną
kosmosy, astry, werbeny, rudbekie, petunie, lwie paszcze,
sanwitalia, szałwie,
cynie, aksamitki uczep. Dopiero teraz zaczyna kwitnąć ostatni z
rozchodników - okazały.
|
|
|
|
Powinny
również kwitnąć dalie, ale niestety - moje prawie
w ogóle nie kwitną. Szkoda, bo to bardzo dekoracyjne kwiaty. W
tym roku posadziłam je w nowe miejsce i może dlatego. Chyba
nie jest im tam dobrze.
|
|
Kwitną też:
|
|
|
|
Tegoroczne, pełne słońca lato jest wymarzone dla gazani, bowiem jej kwiaty
otwierają się tylko w dni słoneczne i to od godziny (mniej więcej)
dziesiątej do czwartej po południu. Zamykają się na długo
przed zachodem słońca.
|
|
|
|
Na
pierwszym zdjęciu widać, że mimo słonecznej pogody kwiaty
gazani nie otworzyły się jeszcze. Zdjęcie to robiłam po
godzinie ósmej. Pozostałe zdjęcia były wykonane koło południa.
|
|
Gałęzie
śliw
i jabłoni uginają się pod ciężarem owoców. W tym roku jest
wyjątkowy urodzaj na jabłka - papierówki i śliwki - Stanley
i Amers. Nawet
morela, mimo niezbyt optymistycznej prognozy, bardzo ładnie
owocowała w lipcu. Muszę przyznać, że pojedliśmy sobie w tym
roku morelek, że nie wspomnę o jabłkach.
|
|
|
|
Papierówka owocuje już dłuższy czas. Jabłek
jest bardzo dużo. Od kilku dni mam problemy z ich przerobem.
Bardzo smaczna jest z nich szarlotka. Są słodkie,
więc nie potrzeba dodawać dużo cukru. Robię z nich też
przetwory na zimę - smażę z niewielką ilością cukru i do słoiczków .
W zimie wykorzystuję tak przygotowane jabłka do naleśników,
szarlotki, a także jako, a raczej zamiast sałatki do drugiego
dania.
|
|
|
|
Drzewko,
jak widać jest młode. Po raz pierwszy owocuje tak ładnie w
tym roku. Odmiana Stanley jest śliwką bardzo smaczną.
Owoce ma dość duże, pestki odchodzą od miąższu.
|
|
|
|
A
ta śliwa jest jeszcze młodsza od poprzedniej. Po raz
pierwszy owocowało w zeszłym roku, ale to było takie
symboliczne owocowanie - chyba 10 owoców w sumie. W
tym roku jest ich znacznie więcej, co nas cieszy, bo lubimy tę odmianę. Amers ma owoce bardzo duże, smaczne, mniej
słodkie od Stanley'a, pestki odchodzą od miąższu. Osobiście
wolę Amersa.
|
|
Żadne
z tych drzew nie było pryskane. Sadownicy pewnie powiedzą, że
tych owoców na gałęziach jest za dużo, że trzeba było poprzerywać - jakoś nie mogę tego zrobić,
zawsze szkoda mi obrywać "nadwyżki". |
|
A
w warzywniku - nie ma już rzodkiewki i sałaty. Na ich miejscu posadziłam
astry, werbeny i lwie paszcze. Teraz działka warzywna jest jeszcze
barwniejsza.
Wschodzi po raz drugi koperek. Z ogórków nic nie wyszło, jakoś
zżółkły i nie nadawały się do zjedzenia. Ale
mam za to pietruszkę, głównie natkę - pachnącą i co nie
jest bez znaczenia, za darmo (1kg pietruszki na rynku kosztuje
8zł.). Jest też marchewka, mąż śmieje się, że to jakaś
naciowa odmiana. Wyrywając je do zupy idę głównie na ilość
(10, a może więcej marcheweczek) a nie na jakość, w tym wypadku nie ma to w
ogóle znaczenia - smakuje tak samo.
Nie zamierzam się zrażać tymi, powiedzmy sobie, dość
umiarkowanymi efektami, wszak to dopiero moje
pierwsze doświadczenia "warzywne" - ale gwoli
przypomnienia, sałata i rzodkiewka udały się.
|
|
25
sierpnia, godzina 20:30
Myślałam,
że nie uda nam się zrobić zdjęcia jeża, wszak to nocny
marek. Właśnie przed chwilą wyszłam na taras i ... zobaczyłam
dwa jeże - matkę z dzieckiem. Szybko wróciłam po aparat,
małego już nie było, został tyko większy.
|
|
Był
bardzo cierpliwy, gdy błyskała lampa aparatu. Jednak po pewnym
czasie znudziło mu się pozowanie i poszedł sobie.
|
|
|
jeż
|
|
|
|
|
|
|
|
|